Tym razem było to zlecenie od Sui, taak znałam ją. Często miała problem z kaktusami i rosiczkami, które mimo pozorów są trudne w utrzymaniu, trzeba im poświęcić bardzo dużo czasu na pielęgnacje. Znając tą roztrzepotaną gothe, która nie widzi świata poza swoimi mieszkankiem i pracą raczej tego nie pilnuje.
Westchnęłam, zmierzając na górę, gdzie skierowałam się tuż do jej drzwi. Otworzyła mi dopiero po pewnym czasie, z podkrążonymi oczami. - Pewnie, znów pracowała do późna... -Oceniłam, przyglądała mi się przez pewien czas, a następnie uśmiechnęła się blado i wpuściła mnie do środka.
-Noo, kochana. Zastanawiam się jak Ci poszło postępowanie według moich wskazówek przez ostatni miesiąc ? -Zapytałam miło. Odłożyłam torbę, na ladę która służyła u większości ludzi do wydawania posiłków. Ale u Sui, to miejsce na ciemnolubne rośliny. Przyjrzałam się im z zadowoleniem.
-Widzę, że pomiędzy pracą a pracą, znalazłaś też czas na pieszczochy co ? -Zaśmiałam się lekko. Pokiwała nieprzytomnie głową i włączyła ekspres do swojego napoju, od którego była uzależniona. - Kawa. Lubiłam ją hodować, była to ciekawa roślina dla zapalonego botanika, ale z całą pewnością nie lubiłam jej pić w takich ilościach jak Su.
Zdecydowanie wolałam, kosztować nowych odmian tego naparu bogów, z różnych kombinacji genetycznych kawy, które hodowałam w swojej mikro szklarni, jaka zajmowała cały mój mikro balkon.
<Sui ?>
Wiadomości i pogoda
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagna. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 lutego 2017
niedziela, 5 lutego 2017
Od Jagny
Doprawdy dziwny dzień, komuś zachciało się specjalnej "zielonej altany" koło grobowca rodzinnego. Brry, ciarki chodzą po plecach, że mam to zrobić i to najlepiej jak najszybciej. - Moja natura, nie jest wybredna i nie pogardzę dobrym horrorem, ale pójść na cmentarz i zacząć wszystko mierzyć, szkicować i dopasowywać do kształtu grobowca i upodobań zleceniodawcy, pochylonego nad własnym grobem...
Przysięgam, że jeżeli wyskoczy na mnie jakieś Zombie, to chwycę szpadel i rozpłatam bez wahania czaszkę. Nie było mi na rękę siedzieć tu samej, od paru godzin. Prawda, miałam inne dni, prawda przesiadywałam tu wieczorami od dobrego tygodnia. - Westchnęłam głośno, opatulając się swoim karmazynowym płaszczem, który na plecach miał wyszyty krucyfiks, oplatany przez węza. Nad górną jego częścią, widniała korona, a po bokach umieszczono skrzydła. - Symbol alchemiczny... Zadziwiającym jest, jak wiele wspólnego ma botanika z alchemią. Im więcej czytałam, na temat alchemii tym bardziej zaczynałam się nią interesować. - Westchnęłam ponownie, opuszczając głowę nad pustą kartką szkicownika. Nie miałam pomysłu, na to jak upiększyć grobowiec, a projekt miałam oddać lada dzień.
Sięgnęłam do torby, i ze smutkiem stwierdziłam, że została mi jedna puszka napoju pomarańczowego.
-Wszystko, za ciastko truskawkowe... -Mruknęłam pod nosem, zaciągając kołnierze płaszcza, chcąc się w ten sposób uchronić przed powiewem wiatru.
Głowę dam sobie uciąć, po raz ostatni przyjęłam takie zlecenie.- Po co w ogóle się w to pchałam ? - Odłożyłam szkicownik na bok. Otwierając puszkę, przypomniałam sobie o kwocie, którą obiecano mi jako zapłatę, jeżeli efekt mojej pracy będzie zadowalający, a później o nie zapłaconym czynszu. Przybitym wzrokiem, spojrzałam na ścianę grobowca, którą skąpało w czerwieni i złocie, światło zachodzącego słońca. Chyba dostałam olśnienia... Odłożyłam puszkę, po czym zaczęłam szkicować i wykonywać przypisy do tego co zobaczyłam.
Od kartki oderwał mnie trzask jednej z gałęzi, która musiała opaść z drzewa, na głównej cmentarnej alejce, do której byłam odwrócona tyłem.
<Frank Albright ? >
Przysięgam, że jeżeli wyskoczy na mnie jakieś Zombie, to chwycę szpadel i rozpłatam bez wahania czaszkę. Nie było mi na rękę siedzieć tu samej, od paru godzin. Prawda, miałam inne dni, prawda przesiadywałam tu wieczorami od dobrego tygodnia. - Westchnęłam głośno, opatulając się swoim karmazynowym płaszczem, który na plecach miał wyszyty krucyfiks, oplatany przez węza. Nad górną jego częścią, widniała korona, a po bokach umieszczono skrzydła. - Symbol alchemiczny... Zadziwiającym jest, jak wiele wspólnego ma botanika z alchemią. Im więcej czytałam, na temat alchemii tym bardziej zaczynałam się nią interesować. - Westchnęłam ponownie, opuszczając głowę nad pustą kartką szkicownika. Nie miałam pomysłu, na to jak upiększyć grobowiec, a projekt miałam oddać lada dzień.
Sięgnęłam do torby, i ze smutkiem stwierdziłam, że została mi jedna puszka napoju pomarańczowego.
-Wszystko, za ciastko truskawkowe... -Mruknęłam pod nosem, zaciągając kołnierze płaszcza, chcąc się w ten sposób uchronić przed powiewem wiatru.
Głowę dam sobie uciąć, po raz ostatni przyjęłam takie zlecenie.- Po co w ogóle się w to pchałam ? - Odłożyłam szkicownik na bok. Otwierając puszkę, przypomniałam sobie o kwocie, którą obiecano mi jako zapłatę, jeżeli efekt mojej pracy będzie zadowalający, a później o nie zapłaconym czynszu. Przybitym wzrokiem, spojrzałam na ścianę grobowca, którą skąpało w czerwieni i złocie, światło zachodzącego słońca. Chyba dostałam olśnienia... Odłożyłam puszkę, po czym zaczęłam szkicować i wykonywać przypisy do tego co zobaczyłam.
Od kartki oderwał mnie trzask jednej z gałęzi, która musiała opaść z drzewa, na głównej cmentarnej alejce, do której byłam odwrócona tyłem.
<Frank Albright ? >
czwartek, 26 stycznia 2017
Jagna Triwaszenko
Imię i nazwisko: Jagna Triwaszenko
Głos: The Wooden Girl ~Thousand Year Wiegenlied
Życie:
Cechy charakteru :Jagna to miła i wesoła dziewczyna o złotym oraz dużym sercu. Nie odmawia pomocy, potrzebującym. Kocha to co robi, i stara się brać od życia wszystko co jej daje. Nikt jeszcze nie widział jak płaczę, więc czasami denerwuje swoją wesołością.
Niektórzy mówią, że jest wredna. Czy to prawda ? Nie sądzę, jest po prostu brutalnie szczera. Jest też niepoprawną marzycielką, chciałaby popłynąć w romantyczny rejs. Mawiają o niej również, że swoją gadatliwością, przebije polityka, a żartami najlepszego komika. - Nie dajcie się zwieść, ma suche żarty, i nie lubi kłamać ani mówić po próżnicy, więc nijak nie pasują do niej te plotki.
Aparycja : Zgrabna, odpowiednio zaokrąglona. Jej jadowite, zielone oczy potrafią zajrzeć w dusze człowiekowi. Najczęściej ubiera się, właśnie pod kolor oczu. W jej garderobie, nie rzadko można natrafić na srebrne, drobne drobiazgi.
Ognista fala włosów, czasami jest spętana w wysoki kucyk.
Partner : Nie ma, ale czeka na marynarza. A jak się nie trafi, cóż złapie w swe sidła innego.
Rodzina: Mieszka na obrzeżach miasta i nie może zaakceptować pracy Jagny.
Historia: Miała pracować w małej rodzinnej księgarni. Ale pewnego razu, zobaczyła książkę botaniczną, która ją zaciekawiła. I tak też wkręciła się w świat roślin, później znalazła stosowne studia i skończyła na inżynierce obrazu naturalnego. Teraz dodatkowo, studiuje botanikę.
Ciekawostki: Uwielbia lody śmietanowo-truskawkowe i truskawki ze śmietaną w każdej postaci.
Mieszkanie: Małe, z dużą ilością książek i roślin.
Inne :
\x\ \x\ \x\ \x\ \x\ \x\
Kontakt: Asterix Amelia
Głos: The Wooden Girl ~Thousand Year Wiegenlied
Życie:
- Wiek: 20 lat
- Płeć: Kobieta
- Data urodzenia: 19 sierpnia
- Orientacja: Heteroseksualna.
- Praca: Kreatorka obrazu (ogrodniczka), uczy się też botaniki. - Studiuje botanikę.
Cechy charakteru :Jagna to miła i wesoła dziewczyna o złotym oraz dużym sercu. Nie odmawia pomocy, potrzebującym. Kocha to co robi, i stara się brać od życia wszystko co jej daje. Nikt jeszcze nie widział jak płaczę, więc czasami denerwuje swoją wesołością.
Niektórzy mówią, że jest wredna. Czy to prawda ? Nie sądzę, jest po prostu brutalnie szczera. Jest też niepoprawną marzycielką, chciałaby popłynąć w romantyczny rejs. Mawiają o niej również, że swoją gadatliwością, przebije polityka, a żartami najlepszego komika. - Nie dajcie się zwieść, ma suche żarty, i nie lubi kłamać ani mówić po próżnicy, więc nijak nie pasują do niej te plotki.
Aparycja : Zgrabna, odpowiednio zaokrąglona. Jej jadowite, zielone oczy potrafią zajrzeć w dusze człowiekowi. Najczęściej ubiera się, właśnie pod kolor oczu. W jej garderobie, nie rzadko można natrafić na srebrne, drobne drobiazgi.
Ognista fala włosów, czasami jest spętana w wysoki kucyk.
Partner : Nie ma, ale czeka na marynarza. A jak się nie trafi, cóż złapie w swe sidła innego.
Rodzina: Mieszka na obrzeżach miasta i nie może zaakceptować pracy Jagny.
Historia: Miała pracować w małej rodzinnej księgarni. Ale pewnego razu, zobaczyła książkę botaniczną, która ją zaciekawiła. I tak też wkręciła się w świat roślin, później znalazła stosowne studia i skończyła na inżynierce obrazu naturalnego. Teraz dodatkowo, studiuje botanikę.
Ciekawostki: Uwielbia lody śmietanowo-truskawkowe i truskawki ze śmietaną w każdej postaci.
Mieszkanie: Małe, z dużą ilością książek i roślin.
Inne :
\x\ \x\ \x\ \x\ \x\ \x\
Kontakt: Asterix Amelia
Subskrybuj:
Posty (Atom)