Wiadomości i pogoda

środa, 15 lutego 2017

Od Jaspera cd Samantha

- Jak zawsze - dalej sie tuliliśmy gdy nagle zatrąbił facet z taksówki
Odsunęliśmy się a ja się uśmiechnąłem. Wziąłem swój żołnierski plecak i zamknąłem drzwi domu.
- To za 2 tygodnie - uśmiechnąłem sie i zapakowałem plecak i wsiadłem.
Dojechałem do jednostki w 1 godzinę. Poszedłem się przebrać w mundur. Generał miał mi pokazać mi mój oddział, który składał się podobno z najlepszych. Stałem za drzwiami, ale nadal było słychać co mówi generał.
- Będzie wami dowodził syn najlepszego z komandosów. Sam jest najlepszy. W głuszy umiałby zastawić pułapki na wrogów bez broni! Wy w porównaniu do niego jesteście nikim słyszycie NIKIM!
Generał Mosson był bardzo ostry. Sam mnie sprawdzał na egzaminie. I niestety jako jedyny zdałem..
Podziwiał mojego ojca bo był jego najlepszym przyjacielem.
- Przedstawiam wam Pułkownika Pine'a
Wszedłem przez drzwi a żołnierze salutowali mi. Stali na baczność ubrani w mundury.
-Oddaje was w jego ręce - spojrzał na mnie- masz dokumenty o misji?
- Tak wszystko już wiem - odparłem
Generał wyszedł a żołnierze przestali salutować.
- Dobrze czeka nas poważna misja musimy wrogowi wykraść plany bez nich nie będziemy mieli taktyki jak ich zniszczyć
Tydzień nam zajęło przygotowanie planu.. Założyliśmy wszystko co potrzebne kamizelki okulary wszystko. Helikopter już miał odpalone silniki. Mieliśmy mikrofony i słuchawki dzięki, którym porozumiewaliśmy się. Wysialiśmy do helikoptera,który zawiózł nas do lasu i wylądował na łące. Wyszliśmy szybko. niedaleko był cel stary budynek w którym były dane na komputerze. Ale był jeden haczyk pilnowali jego. Wszyscy szli za mną osłaniając boki i tyły.
Z krzaków ujrzałem wejście. Strzegło go 2 strażników. Poprosiłem o snajperkę i zestrzeliłem ich po cichu. Weszliśmy i wszyscy obstawiali coś drzwi schody wszystko. Postrzelaliśmy. Więc musieli sie dowiedzieć, że jesteśmy musieliśmy sie pośpieszyć. Szliśmy schodami i byliśmy czujni.
Zastrzeliliśmy wszystkich co stanęli nam na drodze. W końcu znaleźliśmy drzwi za którymi był komputer. Na pewno ktoś go strzegł. Na drzwiach nasz specjalista przyczepił ładunek wybuchowy. Po czym cofnęliśmy się na bezpieczną odległość i nacisnąłem guzik zapalający. Weszliśmy i wszystkich rozwaliliśmy. Nasz specjalista od komputerów szybko zajął się nim. Ja patrzyłem w okno zadziwiająco cicho tu było. Rozumiem dom opuszczony w sercu lasu.. ale za łatwo poszło....
Po chwili usłyszłem pikanie.
- WON STĄD !
Szybko zabrałem za fraki Rex'a który robił przy komputerze i wszyscy wyszli i kierowali się do wyjścia. Ja tylko odliczałem ile nam zostało. Nagle Rex krzyknął.
- Pen drive z planami został !
Podniosłym Rexa i już sam biegł. Ja popędziłem po Pen drive. Wiedziałem że ryzykuje, ale bez tych planów moglibyśmy przegrać. Zabrałem szybko pen drive i  zauważyłem basen. Wyskoczyłem przez okno do basenu. Wtedy dom wybuchł. Ściągnąłem za ciężką kamizelkę.  Wynurzyłem się dopiero wtedy gdy wszystko ucichło. Wyszedłem i nabrałem oddechu. Dobrze że pen drive był w nieprzemakalnych spodniach... Szybko znalazłem drogę do miejsca helikoptera i tam poszedłem.
W oddali słyszałem krzyki żołnierzy.
- Pułkownik zginął i to przez ciebie Rex czemu nie wziąłeś Pen driva !- odpowiedział Topór
Każdy z nich miał jakieś przezwisko... ja niestety nie..
-Nie mamy planów do tego pułkownik zabity nie nadajemy się na żołnierzy! To miała być łatwa akcja!- odparł Betha
Wyszedłem z krzaków cały poobijany w siniakach i mokry. Wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć.
A po chwili na siebie. Podeszli do mnie i kazali mi się oprzeć na nich.
- Dobrze ę nic panu nie jest - Odparł Betha
- Ale to przeze mnie pan jest w takim stanie a my nie mamy planów -odparł Rex
- mamy pen drive - wyjąłem z kieszeni wbudowanej specjalnie.
- Jesteśmy uratowani - wziął go Rex uradowany
Helikopter przyleciał i wsiadaliśmy do niego wróciliśmy do bazy. Generał przywitał nas z lądowiska. Wezwał też medyków. Wysiadłem i zasalutowałem.
- Misja wykonana generale
- Wyglądasz jak ścierwo medycy się tobą zajmą- odparł szorstko
- Nalegam ser by nic mi nie robili czuje się dobrze tylko kilka siniaków
- To oni ocenią pułkowniku- odparł i odebrał od Rex'a pen drive.
Medycy położyli mnie na noszach.
- Dobra robota Rex - odparłem
Medycy zabrali mnie do bunkru lekarskiego. Tam przebadali i stwierdzili małe otwarte ranki jak i wiele siniaków. Powiedzieli że na razie mam zostać tak nakazał Generał i mam u niego się stawić w hangarze. Więc ubrałem się i poszedłem do hangaru zapukałem i wszedłem.
- Wiesz czemu tu jesteś ?- zapytał
- chodzi o Pen drive?
Uśmiechnął się pod nosem.
- Nie tylko siadaj- pokazał skórzane krzesło naprzeciwko niego.
Spojrzał z prawej na zdjęcie swoje i mojego ojca.Bardzo byli zżyci. Nie raz mój ojciec ratował go a on jego. Byli jak bracia z dwóch różnych rodzin.
- Twój ojciec był świetnym żołnierzem zawsze go podziwiałem. Umiał zrobić broń z niczego.. był bystry i mądry. Tak samo jego syn jest świetnym komandosem do spraw specjalnych
Uśmiechnąłem się lekko.
- Tydzień przygotowań... tydzień jechania tam i z powrotem.. misja się udała. Możesz wracać do domu - odparł
-Dziękuje
Zamówiłem taksówkę i zacząłem się pakować. Przyszła do mnie Rose takie miała przezwisko jedyna z naszego oddziału dziewczyna. Siadła na łóżku i dała nogę na nogę.
- To co teraz jakiś melanż do rana hmm ?
- Nie to nie w moim stylu - oparłem dalej sie pakując
-No to chociaż może pójdziemy na jakąś kolacje ?- uśmiechała się
- jestem już umówiony - odparłem
- hmm -przyjrzała się czy nie kłamie - jak byś sie rozmyślił - wsadziła mi karteczkę do kieszeni - zadzwoń - i poszła
Wzdychnąłem ciężko i facet od taksówki pomógł mi zabrać wszystkie rzeczy. Wsiadłem do taksówki i facet ruszył. Podałem mu adres. Dojechaliśmy wieczorem. Wniosłem wszystkie rzeczy do domu i padnięty poszedłem od razu spać. Jak zwykle ten sam koszmar.... Mój ojciec ja skrępowani. Nad ojcem swoi mój klon i strzela mu w głowę. Później pod chodzi do mnie uśmiechnięty i mnie też zabija. Ciągle to się powtarza. Obudziłem się spocony wstałem i szybko poszedłem pod prysznic. Chłodny prysznic z rana zawsze mnie pobudzał. Ubrałem się w czyste ciuchy i pościeliłem łóżko.
Zszedłem na dół i zrobiłem sobie ciepłą kawę. Wziołem swoje walizki i plecak wojskowy i poszedłem na górę. rozpakowałem rzeczy a te śmierdzące dałem do pralki. Rozciągnąłem się i zacząłem robić przysiady, pompki, brzuszki i podnoszenie ciężarów.Gdy skończyłem umyłem sie znów i ubrałem w czyste ciuchy. Popsikałem się perfumem  i wyszedłem z domu. Poszedłem do salonu aut.
-Dzień dobry panu - odezwał się miły sprzedawca - czego pan szuka konkretnie ?
-Jakiegoś jeepa tak do 280 tysięcy
Facet gry usłyszał tą cenę podskoczył.
- A może Aston Martin DBS ?- uśmiechnął się szeroko
- Nie nie chcę mieć szybkiego auta chcę by wytrzymywał podróże w góry
- hmm może Mustanga Gt500 ?
- Nie za dużo spala- odparłem
- Eh dobrze Doge Ram jest idealny - pokazał mi go
-Tak idealny biorę - odparłem
Poszliśmy podpisać umowę i facet dał mi kluczyki.Wsiadłem do niego by go obejrzeć z wewnątrz. Podgrzewane siedzenia. GPS , podkładki na napoje, skrytka, wielofunkcyjne radio i inne gadżety.
Ruszyłem nowym autem na jezdnie. Jechałem spokojnie. Zaparkowałem przed restauracją gdzie pracuje Samantha. Wszedłem i nie widziałem jej więc pewnie dziś ma wolne. Podszedłem do jednego kelnera i poprosiłem, że chce rozmawiać z szefem. Kelner pokazał mi jego gabinet. Wszedłem i już po 15 minutach wyszedłem . Wsiadłem do auta i zadzwoniłem pod numer wskazany przez szefa Samanthy.
-Tak słucham- odezwał się kobiecy głos
- Cześć Samantha to ja Jasper może spotkamy się?
- Skąd masz mój numer nie podawałam ci
-Aj to moje sposoby - uśmiechnąłem się nie wiem czemu
- Ok o 17 w Kawiarni - odparła
- Będę - spojrzałem rozłączając się na zegarek była 15 zdążę jeszcze zakupy do domu zrobić.
Zrobiłem zakupy i zdążyłem jeszcze pojechać do domu i rozpakować je. Pojechałem do kawiarni. Usiadłem i zamówiłem kawę.


Samantha? ( przepraszam ze takie krótkie :( )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz